Maciej Sawicki, podróżnik: Pierwszy krok do samodzielnych podróży w cenie kilku ciuchów

Maciej Sawicki, fot. Monika Woroniecka

Chcesz podróżować, najlepiej tanio, ale nie do końca wiesz, jak się za to zabrać? Świetnie. Pokażę Ci propozycję, jak można zacząć. Nie zamierzam pisać, że każdy może podróżować. Nie mam najmniejszego zamiaru mówić Ci jakie to proste, tanie i przyjemne.

Szczerze? Nie przepadam za „ewangelistami”, którzy na lewo i prawo mówią, że „ty też możesz podróżować za darmo”. Wiem, że ty też nie przepadasz. Nie ma nic za darmo. Pytanie, które musisz sobie zadać to „co naprawdę ma dla mnie wartość?”.

Prawdą jest to, że jesteśmy świetni w szukaniu wymówek i często niepotrzebnie wyolbrzymiamy rzeczy, których się boimy. Jeśli nie do końca wychodzą nam wyjazdy, to pewnie: nie mamy czasu, kasy, urlopu, dobrego szefa, z kim zostawić dzieci, energii itp. Osobiście nie wiem jak te utrudnienia przezwyciężyć, bo ich po prostu nie mam. Wydaje mi się jednak, że gdybyśmy działali bardziej stopniowo, na zasadzie ewolucji, a nie rewolucji, to część problemów sama by znikła. Nie ma w tym nic dziwnego, że myśląc o samodzielnym wyjeździe na miesiąc do Afryki albo nawet na dwa tygodnie do USA, ogarnięcie tego wydaje się trudne i rezygnujesz. Ale czy to oznacza, że podróże na własną rękę nie są dla Ciebie?
Odpowiedz sobie teraz na pytanie: czy chcesz w ogóle podróżować? Jeśli nie, nie ma o czym mówić, ale jeśli tak, to czytaj dalej.

Drugie pytanie: czy jesteś w stanie zainwestować 300 zł? Jeśli tak, lecimy dalej. Jeśli nie – też leć dalej – na końcu wrócę do tej kwestii.

Trzecie pytanie: czy zdarzyło Ci się kiedykolwiek zarwać noc lub dwie? Nic się nie stało, prawda? Trochę ziewania, drzemania tu i ówdzie.

No to mam pomysł. Kup sobie „jednodniówkę” do Londynu. Potrzebujesz 300 zł. Jednodniówka to taka mini podróż. Wylatujesz z samego rana, wracasz późno wieczorem tego samego dnia. Bez noclegu. Dlaczego do Londynu? Bo do Londynu jest mnóstwo lotów w ciągu jednej doby. Poza tym Londyn to super miasto. Wyrwij się, zmień perspektywę, doświadcz czegoś innego. Styczeń – marzec to idealny okres. Bilety tanich linii są w świetnych cenach.
Przede wszystkim jednak zrób pierwszy, mały krok. Sprawdź, czy Ci się to w ogóle podoba. Poczuj, czym jest tanie podróżowanie. Pieniędzy nie wydasz zbyt wiele, ale też się nie wyśpisz, będziesz „butować” kilkanaście-kilometrów, zamiast fish & chips zjesz kanapkę z paprykarzem. Dzień dobry.

Technicznie, te 300 zł zamienisz na:
– autobus do Warszawy – 10 zł
– autobus na lotnisko – 4 zł
– lot do Londynu – 100 zł
– autobus do centrum Londynu – 15 zł
– metro – na wszelki wypadek – 15 zł
I to samo z powrotem.
W sumie 288 zł. Można to zrobić za 200 zł.

Jeśli od razu nasuwa Ci się myśl „ale co ja zobaczę w Londynie w jeden dzień?”, to już mówię – „DUŻO”. Nawet bardzo dużo. Centrum Londynu jest dość kompaktowe. W 1 dzień spokojnie zrobisz konkretny spacer, zaliczając Big Bena, London Eye, Trafalgar Square, London Tower, Tower Bridge. Nie myśl w kategoriach „to bez sensu, bo nie zobaczę wszystkiego”. No nie zobaczysz. Najwyżej zrobisz drugą jednodniówkę. A jak Ci się Londyn spodoba, to może polecisz na kilka dni.

Zaryzykuj.

Jeśli jesteś w stanie zaryzykować z kupnem butów, perfum, gadżetów elektronicznych, to zaryzykuj z podróżami. One, w przeciwieństwie do tych materialnych rzeczy się zwrócą. Oddadzą Ci znacznie więcej w psychicznym wypoczynku, przygodzie, uśmiechu. Nawet jeśli coś pójdzie nie tak, (będzie lało – w końcu to Londyn, spóźni się samolot, zabłądzisz), nawet jeśli będziesz sfrustrowany, to i tak po tygodniu stwierdzisz, że ten narwany, deszczowy dzień był lepszy niż niejeden słoneczny w domu.

Wspominałem, że odniosę się do kwestii braku nawet 200 zł. Pamiętaj, że do Warszawy i do centrum Londynu możesz pojechać na stopa. Pojawiają się bilety lotnicze jeszcze tańsze (za 100 zł w dwie strony). Czasem można je nawet kupić za kilka złotych. Jeśli będzie Ci zależało, to znajdziesz sposób. Ja poleciałem do Nowego Jorku za 150 zł.
No dobra, a co jeśli Ci się to wszystko po prostu nie spodoba? Stracisz te 200 – 300 zł. Ale za to odpowiesz sobie na kilka ważnych pytań. Być może stwierdzisz, że tanie podróżowanie nie jest dla Ciebie. Przestaniesz w końcu myśleć, że Ci „podróżnicy” to mają dobrze – też bym tak chciał. Będziesz miał spokój psychiczny i bez wyrzutów usiądziesz na kanapie.

Ale kto wie. Może się zakochasz. Może się zakochasz w podróżowaniu, w tanim podróżowaniu, a może nawet w kimś w Londynie. Może stwierdzisz, że podróżowanie jest ok, ale Londyn to nie to. Nauczysz się też optymalnie pakować – zobaczysz jak niewiele potrzeba. Potencjalne korzyści są ogromne. Koszty – musisz ocenić to samodzielnie. Wg mnie koszty to tyle co para butów, parę ciuchów, kilka imprez.

Działaj stopniowo. Zrób jednodniówkę. Następnym razem dołożysz nocleg, który sam zarezerwujesz. Potem do tego wszystkiego kupisz jeszcze autobus do innego miasta i ogarniesz więcej niż jedno miasto. Następnym raczej wynajmiesz już samochód i sam przejedziesz całą trasę. Sam zaplanujesz sobie tygodniowe, potem dwutygodniowe wakacje. Może najpierw w Europie, potem Azji, w końcu w Ameryce Południowej. A potem…

Polecisz dookoła świata. Sam to zorganizujesz. Jestem pewien.

Londyn, fot. Maciej Sawicki
Londyn, fot. Maciej Sawicki
Londyn fot. Maciej Sawicki
Londyn fot. Maciej Sawicki

Dział Felietony wspiera Partner Sieńko i Syn- Autoryzowany Dealer Audi. Przeczytaj kolejny na  http://pp.fkfuture.ayz.pl/felietony/  Zdjęcia: Monika Woroniecka – fotografia biznesowa

Komentarze