Szubzda: Włamanie do szczoteczki do zębów

Widziałem ostatnio badania, z których wynika, że 1/3 ludzkości nie słyszała nigdy o szczoteczce do zębów. Kilka procent ludzkości ma szczoteczkę, ale jej nie wymienia. Z przedstawicielem tej grupy spotkałem się jakiś czas temu i to nie w Amazonii, tylko na Antoniuku. Korzystając z łazienki zauważyłem nietypową szczoteczkę, która miała po kilka włosków na skrajach. Kolega używał jej od pierwszej komunii i z lekkim zaskoczeniem przyjął fakt, że szczoteczka do zębów jest urządzeniem eksploatacyjnym.

Na szczęście cały czas wzrasta odsetek ludzi, którzy szczotkują dwa razy dziennie, nitkują po każdym posiłku, raz w miesiącu fluorkują, nieustannie wybielają, okazyjnie irygują, oksydżetują i masują dziąsła. Poważnie! Topowe modele szczoteczek mają więcej funkcji niż legendarna nokia 3310.

Mój kumpel z Leśnej Doliny ma ponoć najszybszą szczoteczkę elektryczną dostępną w Polsce. Drży 8 800 razy na minutę, ma wspomaganie ruchów zamiatających i detektor siły nacisku. A szklanka, do której ją wrzuca, jest jednocześnie ładowarką. Kumpel jest zadowolony, ale już poluję na szczoteczkę soniczną, która wykonuje 31 tys. drgań na minutę i posiada funkcję dynamicznego przepływu cieczy w przestrzeniach międzyzębowych.

– Normalnie jakbyś włożył sobie kärchera do buzi – wyjaśnia mi podekscytowany. – Ciśnienie wywołuje efekt kawitacji i rozrywa łańcuchy bakteryjne. Poza tym szczoteczka ma tryb mycia dziąseł, języka i wewnętrznych części policzków.

Szczoteczka kosztuje prawie tyle, co całkiem dobrze zachowany volskwagen polo z początku lat 90-tych, ale to dopiero początek obłędu. Mój kuzyn ze Stanów kupił synowi szczoteczkę z motywatorem mycia zębów. Nie wiem, jak to działa, ale ponoć lepiej niż straszenie, że jak nie umyje zębów, to nie będzie mógł oglądać filmu. Szczoteczka ma też detektor nawyków szczotkowaniowych. Dzięki wbudowanemu bluetoothowi parę minut po myciu ojciec otrzymuje na aplikację komórkową pełny raport: ile trwało szczotkowanie, czy używano trybu „czysty język”, analizę siły nacisku i graficzny zapis wykonanych ruchów. Ojciec zapoznaje się i udostępnia go dentyście, który nanosi w ustawieniach aplikacji odpowiednie personalizacje trybu szczotkowania. Myślcie że to koniec szaleństwa? Wcale nie, gonitwa za idealną szczoteczką cały czas trwa.

Amerykanie są zdruzgotani, że mimo postępu, nawet najlepsze szczoteczki wciąż wymagają, by włożyć je do buzi i zbliżać do zębów. Jest to przecież bardzo uciążliwe i czasochłonne. Obliczono, że przeciętny Amerykanin traci 108 dni swego życia na szczotkowanie. To tyle, ile od dziś do wakacji.

Powstała więc już szczoteczka w kształcie protezy zębowej, którą się zakłada, włącza „ON” na bezprzewodowym panelu i po 10 sekundach zęby są śnieżno białe. To wciąż nie koniec. Ostatnio podczas poważnej konferencji na tematach ochrony danych osobowych dowiedziałem się, że są już szczoteczki z wifi. Prelegent poruszał tę kwestie, gdyż szczoteczki są kiepsko zabezpieczone przed włamaniem więc stwarzają groźbą wycieku danych, co jest skandalem w obliczu faktu, że już w maju wchodzi w życie unijne rozporządzenie RODO.

Zapytałem prelegenta, jakie wrażliwe dane mogą wyciec ze szczoteczki (z moje wycieka tylko woda). Okazuje się, że inteligentne szczoteczki przechowują poufne informacje na temat częstotliwości mycia zębów. To fakt, nie chciałbym żeby cały świat dowiadywał się o tym, kiedy nie umyłem zębów. Do tego jakiś sprytny haker wyliczyłby na podstawie moich zębów, jaką mam datę urodzenia i PESEL i wziął na mnie kredyt?

Sami ściągamy na siebie niebezpieczeństwo. Mój telewizor już się łączy z internetem, zmywarka na razie nie, ale pewnie gdy będę kupował kolejną może już nie być egzemplarzy bez wifi. W sieci hulają też piekarniki, pralki i lodówki. Te ostatnie skanują kody produktów, informują o dobiegających datach ważności, sugerują zakupy i podpowiadają, jakie dania da się przygotować, z tego, co jest w lodówce.

Włamanie do szczoteczki to nic. Wyobraziłem sobie, że ktoś włamuje się do mojej lodówki i dowiaduje się, ile półlitrowych butelek mrozi się aktualnie w zamrażarce, kiedy je wyjmuję i jak często pojawiają się tam nowe.

Dział Felietony wspiera Partner Sieńko i Syn Sp. z o.o. Autoryzowany Dealer Volkswagen. Fot. Monika Woroniecka – fotografia biznesowa

 

Komentarze