,

Dziewczyny taplają się w błocie i to je wciąga. Za piłkę w brudzie oddają serca

Ewelina, Emilka, Eliza, Asia dwie Marty i dwie Sylwie szukają kobiet chętnych do przystąpienia do ich Babskiego Teamu. Te kreatywne Podlasianki w najbliższy weekend zagrają w mistrzostwach piłki nożnej… w błocie. Swampions Soccer League na Podlasiu zostanie rozegrana po raz piąty. Babski Team od początku bierze udział w rozgrywkach. Tworzą go przedsiębiorcze młode kobiety. Nie są jedyną damską drużyną kopiącą piłkę w bagnie. W sumie w tym momencie zgłoszonych jest ich osiem: reszta zawodniczek jest z innych rejonów Polski, z Białotusi, Ukrainy i Gruzji. Są też męskie drużyny, a ich zawodnicy przyjadą nawet z Ghany.

– Mamy bardzo różnie zainteresowania i zawody. Ja jestem relationship manager, Marta makeup artist, Sylwia ma własną działalność: studio interaktywne i zajmuje się marketingiem. Druga Marta jest sprzedawcą, Sylwia – rehabilitantką, Emilka – fryzjerką, Eliza – lekkoatletką a Asia pracuje na siłowni. Łączy nas wspólna pasja – piłka błotna – tłumaczy Ewelina Gorbacz, jedna z założycielek drużyny Babski Team.

Podkreśla, że one to wręcz kochają. I że te emocje podzieli każdy, kto wejdzie na boisko. Mają już podstawowy skład swojej drużyny, ale im ich więcej, tym lepiej. Kopanie w błocie męczy, a w tych rozgrywkach liczba zmian na bagiennym boisku jest nieograniczona, więc im więcej zawodniczek, tym większe szanse na wygraną. Mecze, poza tym, że boiskiem zamiast murawy jest błoto, nie różnią się niczym od tradycyjnych. Bramki są dwie, piłka jedna i okrągła. Jest mniej zawodników. Wystarczy sześciu, w tym jeden bramkarz.

– Trzeba koniecznie dodać, że nie gramy w korkach – ze śmiechem wtrąca Ewelina.

Najlepsze buty to takie, które są najgorsze. Najprawdopodobniej bowiem już w pierwszym meczu zostaną na boisku, mimo że zawodnicy stosują rozmaite zabiegi, by ich nie wciągnęło bagno. Najpopularniejszym jest przyklejanie ich do stóp szarą taśmą klejącą. Taką, jaką izoluje się elektryczne kable. Ponoć najlepiej trzyma obuwie.

Błotne boiska znajdują się w Korycinie, nad miejscowym zalewem. Na co dzień nie robią wrażenia. Ot, dwa prostokąty zerwanej darni. Dla kogoś, kto nie wie, po co zostały stworzone, może wydawać się, że to pola pod kwietną łąkę lub inną uprawę. Tymczasem tuż przed mistrzostwami strażacy wpompowują w nie wodę z akwenu tak długo, aż zrobi się tam błoto.

Pierwsze Błotna Liga Mistrzów odbyła się w 2016 roku. Przyciągnęła drużyny z całego świata. W tym roku, przez pandemię, będzie skromniejsza niż zwykle.

– Przyjadą zawodnicy z Ghany, Nigerii, Ukrainy, Białorusi i Gruzji. A to jeszcze nie koniec zapisów. Można ich dokonywać do końca tego tygodnia – wyjaśniają organizatorzy Swampions Soccer League.

Błotna liga jest tak wyjątkowym widowiskiem, że przyciągała dotąd nie tylko dziesiątki drużyn o zabawnych nazwach (np. Dzikie Byki czy Błotne Nimfy), ale też tysiące kibiców.

– W tej grze nie chodzi o laury, a o zabawę. W obecnych, zagonionych czasach mamy tak mało przyjemności i chwil wytchnienia, że nic dziwnego, iż takie wydarzenia cieszą się ogromną popularnością. Dają radość zawodnikom i widzom – wyjaśnia Ewelina.

Mówi, że kompletując pierwszą drużynę, zawodniczki się nie znały. Splot różnych wydarzeń spowodował, że zagrały razem. Ten sport łączy ludzi i jej zdaniem, każda chętna pani do udziału w tak niecodziennym wydarzeniu natychmiast poczuje się z nimi, jakby się znała z pozostałymi od lat. Zupełnie nie przeszkadza im to, że po meczu oblepione są od stóp do głów błotem. Liczy się zabawa. A tej w Swampions Soccer League nie brakuje.

– Udział w błotnych mistrzostwach to sposób nie tylko na oderwanie się od codzienności, ale również na nawiązanie nowych znajomości, także biznesowych – śmieje się Emilia Lengiewicz, inna zawodniczka drużyny Babski Team.

Dziewczyny na zgłoszenia do ich drużyny czekają do piątku. Można to zrobić za pośrednictwem fanpage’a na Facebooku – Babski Team.

Pierwsze mecze zostaną rozegrane w najbliższą sobotę, kolejne w niedzielę. Nie trzeba brać udziału w każdym. Nie trzeba grać nawet w całym jednym meczu.

– Jeśli nie spodoba się ta rozrywka, już po minucie można zejść z boiska. Dotąd jednak nie było chętnych do ucieczki. Zawsze wszyscy rwą się do gry. Błoto wciąga – zaznacza Ewelina, jednocześnie zachęcając do wzięcia udziału w tym wydarzeniu.

Będzie na co popatrzeć.

Ewa Bochenko

Komentarze