Grzegorz Krychowiak: Inwestuję w biznes, na którym się znam i go rozumiem [WYWIAD DLA NAS]

Fotograf Katarzyna Paskuda

Tego nazwiska nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Grzegorz Krychowiak to znany piłkarz, reprezentant Polski, występujący na pozycji pomocnika, obecnie w Lokomotiwie Moskwa. To również biznesmen, który niedawno wszedł w kolejny projekt. O nim, ale też o kwestiach sportowych opowiedział w wywiadzie z naszą redakcją.

Wchodzi Pan w nowy biznes. To forma inwestycji na przyszłość, po zakończeniu kariery piłkarskiej? Pytam w kontekście tego, czy zamierza Pan jednak zostać w piłce, szeroko pojętej, choć na razie przed Panem i tak kilka ładnych lat kariery na boiskach.

Grzegorz Krychowiak: Prawdę mówiąc, nie wiem, co będę robił po zakończeniu kariery. Fizycznie czuję się bardzo dobrze, przede mną jeszcze wiele lat grania, przyjdzie jeszcze czas, żeby o tym pomyśleć. Uważam, że inwestować należy jak najwcześniej, nie można tego odkładać na ostatnią chwilę. Każdy biznes potrzebuje czasu, żeby się rozwinąć, zdobyć pozycję na rynku oraz klientów. Po karierze pojawia się większa presja. Wtedy żeby żyć na podobnym poziomie i nie przejadać oszczędności, musisz inwestować. Teraz jeszcze cały czas możesz, więc możesz podejmować optymalne decyzje.

Zdrowa żywność, produkty ekologiczne, naturalne suplementy. Skąd decyzja o wejściu właśnie w ten segment rynku?

– Inwestuję w biznes, na którym się znam i go rozumiem. Dla mnie jako sportowca zdrowe odżywianie to bardzo ważny element życia. Od dawna sam jem głównie produkty BIO, a co więcej, interesuję się tematem żywienia. Tym bardziej uważam, że to jedyny słuszny kierunek.

Intensywność życia, zwiększone narażenie na zanieczyszczenia wody i powietrza, masowe używanie dodatków do żywności oraz wyższe stężenia pestycydów czy metali ciężkich w żywności sprawiają, że należy zwrócić szczególną uwagę na składniki wspierające nasz organizm w codziennej walce. „Jesteś tym, co jesz” – ja wierzę, że to prawda.

Co znajdziemy w ofercie?

– Oferta jest szeroka. Od jagód goji, daktyli, po kaszę gryczaną i płatki amarantusowe. Cały czas pracujemy nad nowymi produktami, w tym moją autorską recepturą musli, które w sprzedaży powinny się pojawić jeszcze w tym roku. W następnych etapach, na początku 2021, w ofercie pojawi się też wiele nowych produktów. Zależy nam na tym, żeby oferta była kompletna i stanowiła realną alternatywę do zmiany diety na bio.

Trzeba przyznać, że przedsiębiorczy z Pana piłkarz, bo to nie jest to jedyny prowadzony biznes, prawda?

– Dziękuję. Staram się dywersyfikować portfel i inwestować w różne branże, zarówno w Polsce, we Francji, jak i Hiszpanii. W Polsce pierwszym biznesem było Balamonte, mój salon szycia na miarę dla kobiet i mężczyzn. Rozwój aplikacja Podioom, która łączy trenerów z trenującymi, został w naturalny sposób wstrzymany przez COVID, ale pracują nad nim świetni ludzie. Wierzę, że osiągniemy sukces. Dom3E i System3E, pierwsza innowacja w budownictwie od 100 lat, od czasów, gdy wynaleziono beton komórkowy, rozwija się bardzo dynamicznie, to ewidentnie jest strzał w dziesiątkę. Pracuję nad następnymi projektami, w 2021 jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, rozpocznę nowy, bardzo duży i ważny dla mnie, ale jest za wcześnie, żeby teraz o nim mówić.

Przejdźmy do sfer sportowych. Jak się Pan czuje w Lokomotiwie Moskwa? Występy nie pozostawiają złudzeń, że to właściwe miejsce…

– Czuję się bardzo dobrze. Klub walczy o najwyższe cele w Rosji, co roku gramy w Lidze Mistrzów, ja gram w każdym meczu. Dodatkowo, Moskwa to świetne miejsce do życia. Piłka jest zawsze priorytetem, jeżeli sportowo jest dobrze, to nic więcej nie jest mi do życia potrzebne. Ten sezon jest trudny z uwagi na COVID, ale trzeba zacisnąć zęby i dograć go do końca.

A który z dotychczasowych klubów wspomina Pan najcieplej?

– Każdy z klubów w którym grałem, coś mi dał i jestem za to wdzięczny. Mam olbrzymi szacunek zarówno do władz, jak i do kibiców. Wszystkie wspominam tak samo dobrze.

Mecz, który był dla Pana najważniejszy, to?

– Jak wyżej (śmiech – red.).

Mecze reprezentacji są zawsze wyjątkowe, to trochę więcej niż football. Grasz z orłem na piersi dla swojego kraju, to zawsze duża rzecz. Gram w reprezentacjach od jakichś 15 lat i zawsze mam ciarki na plecach, jak słyszę hymn. Mecz Polska – Niemcy na Stadionie Narodowym był w jakimś sensie wyjątkowy, w tym meczu narodziła się reprezentacja Adama Nawałki, która dała kibicom tyle radości. W piłce klubowej finał Ligi Europy w Warszawie – gdybym zapłacił komuś za scenariusz to pewnie nie napisałby go tak dobrze.

Przeszedłem do najlepszej ligi na świecie, grałem w każdym meczu, doszliśmy do finału, który był rozgrywany w moim kraju, strzeliłem bramkę i wygraliśmy. Fajna historia.

Rozważa Pan występowanie jeszcze kiedyś w polskim klubie? Zdarzają się przecież powroty znanych nazwisk do Ekstraklasy.

– Gdyby 5 lat temu ktoś mi powiedział, że będę zawodnikiem PSG, a 3 lata temu, że będę grał w Rosji, to pewnie popukałbym się w głowę. W piłce nożnej nie warto za wiele planować, bo nie wszystko jest od nas zależne. Trzeba grać w piłkę, ciężko pracować i cieszyć się życiem. Zobaczymy, co będzie w przyszłości.

Jaki jest klub marzeń Grzegorza Krychowiaka?

– Nie mam takiego klubu.

To jeszcze proszę zdradzić, jakie ma Pan piłkarskie marzenie, takie realne.

– Nie lubię mówić o marzeniach. Lubię mówić o celach. To trudny sezon na stawianie celów. Na początek, z uwagi na COVID, chciałbym, żebyśmy dograli sezon ligowy do końca bez kontuzji. To kluczowe w wielu aspektach. A później zagrali taki turniej na mistrzostwach Europy, żeby kibice znowu mogli być z nas dumni.

Dziękujemy za rozmowę.

Komentarze