W przyszłości przejmie jedną z największych podlaskich firm. Michał Ciulkin o budowaniu zaufania między ojcem, a synem

Michał Ciulkin, fot. Paweł Ławreszuk

Jakby to było odziedziczyć wielką firmę rodzinną? Wielu z nas zakłada najprawdopodobniej, że dzieci przedsiębiorców mają w życiu łatwiej. Zakładają tak, bo nigdy nie byli w podobnej sytuacji i nie mają pojęcia o towarzyszącej takiej sukcesji presji. Michał Ciulkin jest synem Andrzeja Ciulkina – twórcy najpopularniejszego w Polsce sklepu internetowego z bielizną damską. Firma znajduje się na trzynastym miejscu Diamentów Forbesa wśród podlaskich firm o przychodach pomiędzy 5, a 50 milionami złotych. Michał po wielu latach zabiegania o niezależność od firmy taty, postanowił do niej wrócić. Tylko Przedsiebiorczepodlasie.pl opowiada dlaczego.

Mogę powiedzieć, że nie ma w Polsce takiego miasta, w którym kobiety nie chodziłyby w biustonoszach z Kontri.pl?
Michał Ciulkin, Kontri.pl: Zdaje mi się, że nie ma już takiego miasta, w którym nie mielibyśmy klientów. Nasz główny konkurent, ma straty. 80% sklepów z bielizną, które istnieją w sieci, zaopatruje się u nas. Jesteśmy liderem na polskim rynku. Niedawno wracałem z gór i w Częstochowie tankowałem samochód. Podaję dane do faktury i Pani mówi do mnie: „Kontri? To ten sklep z bielizną? Dostanę jakiś rabat?” śmiech

Dostała go?
Oczywiście. Umówiliśmy się na hasło „Pani ze stacji paliw” śmiech

Na co dzień pracujesz tylko z Kontri – swoją rodzinną firmą czy masz jeszcze coś zupełnie swojego?
Jeszcze rok temu prowadziliśmy firmę z narzeczoną, ale teraz zarządza nią sama.

Kontri powstała na bazie tego co stworzył Twój tata. To ciężka sytuacja, gdy pracuje się z własnym ojcem w tak dużej firmie.
Wydaje mi się, że z ojcem przeżyliśmy już tak wiele wzlotów i upadków, że świetnie się dotarliśmy. Traktujemy się bardziej jak koledzy, dobrzy przyjaciele.

Pewnie niejedna osoba powiedziałaby: ale miał dobrze, ojciec załatwił mu pracę. Jednak w praktyce taka rodzinna współpraca chyba wcale nie jest taka łatwa, prawda?Pracowałem w Kontri wiele lat. Przeszedłem każdy etap – od zbieracza paczek, poprzez kierowcę, specjalistę od wprowadzania nowych produktów. Przez trzy lata byłem fotografem. Potem stwierdziłem, że już nie dam rady pracować z ojcem i wyjechałem do Warszawy. Tam zacząłem kręcić różne filmy rozrywkowe.

Potem znowu się za tatą stęskniłeś.
Potem otworzyłem firmę w Warszawie. Firma była dochodowa, wszystko było fajnie. Mogłem wrócić do Białegostoku, żyć tutaj normalnie. No i ojciec zobaczył chyba, że dobrze mi idzie i stwierdził, że czas już chyba wrócić do korzeni.

Doszedł do wniosku, że jego syn się całkiem dobrze ogarnął i chce mieć Ciebie znowu przy sobie.
Nie wiem co nim kierowało, ale dał mi propozycję nie do odrzucenia.

Wydaje się, że Twój tata miał bardzo mądre podejście, bo w gruncie rzeczy nie dał Ci wszystkiego od razu, tylko musiałeś ciężko na wszystko zapracować. Tego z zewnątrz nie widać…
Tak było, to co widać z zewnątrz i to co ktoś na ten temat myśli, mało mnie obchodzi. Swoje wiem.

Firmowe magazyny fot. kontri.info

Dzisiaj jesteście liderem w Polsce. Pewnie niełatwo jest stale utrzymać ten poziom. Człowiek żyje na co dzień z presją bycia liderem.
Ja wiem, czy to jest presja. U nas w organizacji wszyscy są bardzo pozytywnie nastawieni do siebie nawzajem i pracy, jest bardzo wysoka kultura pracy. Bardzo się wspieramy, nawet gdy ktoś jest nowym pracownikiem. Nie czujemy takiej presji. Po prostu wiemy, że jesteśmy dobrzy, mamy dobrych specjalistów, mamy dobre pomysły i robimy swoje. Presji nie odczuwamy.

Każdy chciałby tak pracować. Iść do pracy i nie odczuwać presji. Masz, więc chyba całkiem niezłą robotę.
Mógłbym powiedzieć, że… całkiem niezłą.

Mogę zapytać o Twój wiek?
Skończę w tym roku 29.

Przed Tobą trzydziestka, a już dziś pełnisz ważne stanowisko w dużej firmie.

Jestem samoistnym prokurentem w firmie. To nie jest stanowisko, tylko funkcja w firmie. Jestem w Kontri drugą osobą po ojcu.

Ogromna odpowiedzialność…
Tak, ale wspiera mnie od roku cała ekipa.

Masz na co dzień okazję zobaczyć lokalną gospodarkę od takiej prężnie działającej strony, ale pewnie sam często słyszysz, że Podlasie to miejsce, w którym jest trudny rynek pracy, jest trudniej o dobry progres w biznesie.
Uważam, że każdy sobie rzepkę skrobie. Jak miałem 20 lat, pojechałem do Ameryki do pracy fizycznej. Wtedy też wszyscy mówili, że brakuje tam pracy, a ja sobie tę pracę znalazłem.

Co robiłeś?
Najpierw pracowałem na budowie, potem w restauracji. Sprawiało mi to przyjemność, bo zwiedzałem Nowy Jork, Manhattan. Wchodziłem sobie tylnymi wejściami do tych najlepszych budynków. Dużo się tam nauczyłem życia. Byłem skazany na siebie.

Pewnie nie było kasy na frykasy i zdarzało się, że trzeba było zjeść coś za dolara.
Zdarzało się, że było ciężko, ale wspominam to bardzo fajnie. Mieszkałem u kolegi, więc nie musiałem płacić za mieszkanie.

Nasiąkłeś takim amerykańskim podejściem do biznesu?
Czy ja wiem… pojechałem w 2009 roku i wszyscy mówili, że jest kryzys i nie jest łatwo znaleźć  przyjezdnym prostą pracę. Ludzie siedzieli miesiące w domu i narzekali, ale jak ktoś chciał to pracował. Tak samo jest na Podlasiu. Jeżeli  otworzysz na to co się dzieje i się w to zaangażujesz, to czy na Podlasiu, czy w Nowym Jorku można osiągnąć sukces.

A wiesz, że to jest główne założenie marki Przedsiebiorczepodlasie.pl?
W dobie Internetu w Białymstoku można mieć wszystko.

No właśnie, ale gdybyśmy nie mieli Internetu to czym byłoby kontri.pl i jakby wyglądało?
Pewnie by nie powstało, bo jest oparte o Internet.

Era Internetu właściwie zbudowała Waszą firmę.
Bez Internetu nie byłoby naszego sklepu

Na rynku jest dużo ludzi z pieniędzmi. Co robicie, żeby z nimi jakoś sensownie dzisiaj konkurować?
Przede wszystkim mamy bogate stany magazynowe – to co jest wystawione w sklepie, jest też na magazynie. Mamy stuprocentową dostępność towaru i dzięki temu ludzie chcą u nas kupować. Nikt nie musi na nic czekać. Mamy bardzo dobre biuro obsługi. Odpowiadamy za swoje błędy Jeden niezadowolony klient powie kolejnym dziesięciu coś złego, a zadowolony powie coś dobrego kolejnym trzem. Tak to działa.

Jakiś czas temu wspomniałeś mi o tym, że planujecie otworzyć sklepy stacjonarne. To jest jakoś związane z trendem omnichannel?
Jeśli ktoś zrobi sobie zakupy w Internecie i zechce to odebrać, to tu na miejscu ma brafitterkę, która doradzi mu czy biustonosz jest dobrany dobrze czy źle. Może wymienić produkty. Może zamówić kilka sztuk i nie musi za to płacić, jeśli na miejscu żaden nie spełnia jego oczekiwań. To jest wartość dodana dla klienta. Mamy dwa sklepy stacjonarne – jeden w Białymstoku, drugi w Ełku.

Tyle o biznesie. A Ty prywatnie – jako Michał Ciulkin – co jeszcze robisz poza biznesem? Jak wygląda Twoje życie w Białymstoku? W gruncie rzeczy mógłbyś sobie pozwolić na to, żeby się przeprowadzić do innego miasta, a jednak cały czas tu jesteś.
Wróciłem z Warszawy. Nie ma lepszego miejsca niż nasze Podlasie. Nie chciałbym się już nigdzie wyprowadzać. Mieszkałem trochę w Nowym Jorku, trochę w Warszawie i tam było… OK. Tam było OK, ale tutaj jestem u siebie.

Bo rodzina? Bo kumple? Bo…
Nie muszę jeździć z GPS-em jak po Warszawie i zastanawiać się czy trafię, czy się nie spóźnię. Poza tym gram w piłkę, boksuję. Lubię sport.

Czyli lepiej nie zadawać Ci głupich pytań?
Boksuję raczej tylko w ringu i tam wyjaśniam  swoje sprawy śmiech

Kontri działa na rynku polskim od 2006 roku. Podlasie zawdzięcza firmie miano polskiego zagłębia bieliźniarskiego. Prezes Zarządu Kontri Andrzej Ciulkin był inicjatorem założenia Podlaskiego Klastra Bielizny.

Michał Ciulkin, fot. Paweł Ławreszuk
Michał Ciulkin, fot. Paweł Ławreszuk

volswagen banner

Komentarze