Maluchy je uwielbiają. Odwiedziliśmy wyjątkowe przedszkole na Bojarach

Dzieci w przedszkolu "Rainbow Pre-School" na Bojarach w Białymstoku

Przedszkole jak drugi dom. Rozmawiamy z rodzicami i obserwujemy maluchy w akcji.

W zacisznej, białostockiej dzielnicy, w domu ukrytym wśród drzew, znajduje się kameralne przedszkole Rainbow Pre-School. Założyła je nauczycielka angielskiego, która w bardzo naturalny sposób wprowadza dzieciom angielskie słownictwo do ich codzienności.

Where is yelloow Michaś? Zosia, show me red please? – mówi pani Justyna do chłopca skaczącego po podłodze, na której projektor wyświetla klawisze pianina w różnych kolorach. I po chwili dzieci dostają od niej informację zwrotną, na przykład: Wow, great job, you found it! or Brilliant, well done! Fantascic, give me 5!

Maluchy – bo w grupie są same trzylatki – czują się przy pani Justynie i Paulinie, jak przy swojej prawdziwej cioci. Tak zresztą się do nich zwracają. Ciepło i empatia, którymi dzieci są obdarowywane widocznie wpływają na ich dobry nastrój. Obserwuję różne zajęcia prowadzone w ciągu dnia. Dzieci do wszystkiego podchodzą z ogromnym zapałem.

Zajęcia z podłogą interaktywną, Przedszkole „Rainbow Pre-School”, fot. L. Dobrowolska
Zajęcia z podłogą interaktywną, Przedszkole „Rainbow Pre-School”, fot. L. Dobrowolska
Zajęcia z podłogą interaktywną, Przedszkole „Rainbow Pre-School”, fot. L. Dobrowolska

Rozstania, które nie bolą

Rodzice decydujący się na oddanie malucha pod opiekę przedszkola odczuwają uzasadniony lęk przed tym, jak dziecko się zaadaptuje w nowym miejscu. Czy nie będzie płakało cały dzień i tęskniło za mamą?

Mój synek był bardzo nieśmiałym dzieckiem – opowiada mama Krzysia. – Długo szukałam przedszkola, które przekona mnie swoim podejściem do opieki. Zwiedziłam wiele białostockich przedszkoli prywatnych. Placówki publicznej nie brałam pod uwagę. Wiedziałam, że w dużej grupie Krzysiowi będzie bardzo trudno. Po rozmowie z panią Justyną przez telefon czułam, że przedszkole „Rainbow” to jest to, czego tak długo szukałam. Gdy pojechałam na miejsce z synkiem, przekonałam się, że tutaj synek będzie czuł się najlepiej.

Pani Justyna jest osobą, która z dużą empatią podchodzi do adaptacji dzieci w przedszkolu. Zdaje sobie sprawę z tego, że niektórym dzieciom potrzeba więcej czasu, żeby się przyzwyczaiły do nowego miejsca i przedszkolnego rytmu dnia.

Gdy zdecydowałam się, że Kinga zacznie chodzić do przedszkola, nie miała ukończonych 3 lat – tłumaczy mama dziewczynki. – Bardzo mi się spodobało elastyczne podejście pani Justyny, która umożliwiła córeczce przebywanie w przedszkolu na początku tylko 2 dni w tygodniu, potem po pół dnia. Świetne jest także to, że w przedszkolu nie ma przymusu spania. Moja córcia nie lubi i nie potrzebuje spać w dzień, więc panie pozwalają jej w czasie leżakowania odpoczywać, ale nie zmuszają do snu. Kinga czuje się w przedszkolu jak w domu, bardzo szybko się usamodzielniła. Nauczyła się chodzić bez pieluszki, bardzo dużo mówi po angielsku. Uwielbia to przedszkole i obie panie.

Zajęcia z projektorem multimedialnym. Dzieci udają, że pływają w rzece. Przedszkole „Rainbow Pre-School”, fot. L. Dobrowolska
Zajęcia z panią Justyną. Pokazywanie części ciała i nazywanie ich po polsku i angielsku, Przedszkole „Rainbow Pre-School”, fot. L. Dobrowolska

Uczą dzieci odwagi i fascynacji światem

Panie opiekujące się dziećmi w przedszkolu Rainbow stosują zasady nowoczesnej pedagogiki. Uczą dzieci uwzględniając indywidualne możliwości i potrzeby. Nie stosują zachowawczego podejścia. Pozwalają dzieciom odkrywać wszystko to, czego takie maluszki mogą dotykać i poznawać samodzielnie. Mama Krzysia była zachwycona podejściem pani Justyny, która podczas wiosennego gradu otworzyła balkon na podwórko i nazbierała dzieciom gradowych kulek. Dla nich fascynujące było patrzenie, jak gradowa kuleczka zamienia się w wodę.

Mój synek tak lubi przedszkole, że nie raz marudzi, gdy go odbieram i chce w nim ostać dłużej – opowiada mama Miłosza. – W każdą sobotę rano po przebudzeniu chce iść do przedszkola. Wtedy mu tłumaczę, że dziś jest sobota, potem niedziela i pójdziemy do przedszkola dopiero w poniedziałek. Zanim trafiliśmy do przedszkola Rainbow, Miłosz był w kilku przedszkolach. Tylko tutaj tak dobrze poczuł się od razu. Widzę ogromny postęp w jego rozwoju. Jest spokojny, pogodny, radosny i szczęśliwy w tym przedszkolu. Widzę też, jaką uwagę panie przykładają do rozwoju dzieci. I wszystko jest tu w odpowiednich proporcjach. Zabawa, pobyt na podwórku i nauka. Z mojego punktu widzenia to idealne przedszkole. Nie mam do czego się przyczepić (śmiech).

Dzieci zasadziły nawet swoje roślinki i pielęgnują je razem z paniami. Rosną im pomidorki koktajlowe, ogórki gruntowe, sałata i  koperek. Panie zrobiły to po to, aby dzieci zrozumiały, jak dużo pracy trzeba włożyć, by coś urosło. Maluchy mogą obserwować, jak z nasionka powstaje coś, co potem zjedzą. Dzieci same nakrywają do stołu podczas posiłków, powtarzając przy tym słownictwo takie jak: This is my plate, fork, knife cup itd. Używają prostych zdań, np.: Drink please, Thank you, Excuse me. Od najmłodszych lat panie budują w swoich podopiecznych poczucie własnej wartości. Motywują je do działań, cieszą się ich małymi sukcesami. Mają czas i możliwość być przy każdym dziecku, gdy tego potrzebuje.

Nasze przedszkole jest kameralne i takie zawsze będzie – opowiada pani Justyna. – Maksymalnie możemy przyjąć kilkanaścioro dzieci. Chcemy czuwać nad każdym dzieckiem i obserwować jak się rozwija. Rodzice odbierający dzieci codziennie otrzymują od nas informację zwrotną. Opowiadamy, co działo się z dzieckiem danego dnia. Czego się nauczyło, z czym były problemy. Rodzice bardzo to doceniają.

Przedszkole „Rainbow Pre-School”, fot. L. Dobrowolska
Przedszkole „Rainbow Pre-School”, fot. L. Dobrowolska
Przedszkole „Rainbow Pre-School”, fot. L. Dobrowolska
Zabawa z projektorem multimedialnym, Przedszkole „Rainbow Pre-School”, fot. L. Dobrowolska
Przedszkole „Rainbow Pre-School”, fot. L. Dobrowolska

„Gdybym musiała, wzięłabym kredyt, by opłacić przedszkole”

Rodzice są coraz bardziej świadomi znaczenia pierwszych lat życia swoich dzieci. Powrót do pracy to dla mamy trudna decyzja, gdy patrzy na dobro dziecka. Jedna z mam zapytana, dlaczego wybrała przedszkole prywatne, powiedziała, że każde pieniądze by dała, by tylko jej syn mógł właśnie w takim miejscu się rozwijać.

Pani Justyna jest osobą bardzo ciepłą, uśmiechniętą – opowiada mama Krzysia. – Jednocześnie jednak potrafi być stanowcza i zdecydowana. Pokazuje dzieciom, gdzie są granice tak, by wiedziały na ile mogą sobie pozwolić. Dzięki takiemu podejściu mam pewność, że mój synek jest pod bardzo dobrą opieką.

Pani Justyna Frąszczak ma wiele marzeń. To kolejny projekt, który realizuje. Zawsze, gdy czegoś się podejmuje, robi to na 100% i tak też jest w tym przypadku. Podczas naszej rozmowy niektóre dzieci do niej podbiegały i tuliły się na chwilę, jak do mamy. Pani Justyna uwielbia dzieci. Widać, że biznesowy pomysł na własną małą firmę nie jest tylko zachcianką i wskoczeniem w trend, który prywatnym przedszkolom ma pozwolić zarobić. W przedszkolu, z tego co wiemy, jest jeszcze kilka wolnych miejsc. Jeśli chcielibyście, by Wasza pociecha dołączyła do tego tęczowego przedszkola, zajrzyjcie na ich Facebook: Przedszkole Rainbow-Pre-school Tam znajdziecie kontakt.

Zajęcia z panią Justyną. Śpiewanie piosenki z pokazywaniem części ciała i nazywaniem ich po polsku i angielsku, Przedszkole „Rainbow Pre-School”, fot. L. Dobrowolska

Reklama. Partner Portalu Sieńko i Syn - Czytaj więcej

Komentarze