Niewiarygodna międzynarodowa kariera białostoczanki. O jej grafiki zabiegają wydawcy z Francji, Hiszpanii i USA

Maria Dek z autorskimi książkami, fot. Maria Dek

Dostawała nagrody w Paryżu, Londynie, Rydze, Porto. Czy Białystok także przyjmie jej artystyczne ilustracje z entuzjazmem?

Jej książki ukazały się w Polsce, Francji, Hiszpanii, w USA, a w najbliższym czasie czeka ją premiera w Kanadzie, Korei Południowej i Chinach. Absolwentka University of the Arts London oraz Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, Maria Dek, pochodzi z Białegostoku. Kilka lat temu, szukając pomysłu na siebie, zaczęła bawić się w ilustrowanie. Początkowo jej prace były oszczędne w kolory, ponure, niektórzy mówią, że nawet trochę smutne. Teraz ilustracje Marii Dek pełne są soczystych kolorów. Nazywa swój styl „absurdalnie naiwnym” i mówi, że nie tworzy „ładnych obrazków”. Marzeniem Marii było tworzenie ilustracji i książek dla dzieci. To marzenie się od kilka lat urzeczywistnia. Niezwykle ciepła, pełna dobrej energii kobieta dziś rozwija swoimi rysunkami wyobraźnię najmłodszych. Podjęła się niełatwej roli. Rozmawiam z Marią Dek o tym, jak budowała swoją świadomość artystyczną zagranicą, by móc wrócić na rodzinne Podlasie.  Jej nowy dom powstaje w Białowieży, a w najbliższy weekend w białostockim Arsenale odbędzie się premiera najnowszej książki. Co planuje? Czytajcie do końca.

Maria Dek, rocznik 1989. Widzicie ją na zdjęciu. 10 lat przebywała poza rodzinnym Podlasiem. Studiowała dziennikarstwo, marzyło jej się pisanie. Swego czasu chciała pisać reportaże. Zajmowała się projektowaniem ubioru i copywritingiem. Żadne z tych zajęć nie było dla niej tak fascynujące jak ilustrowanie. Ilustracja przyszła znienacka, ale zawładnęła moim życiem na dobre – opowiada przedsiebiorczepodlasie.pl Maria Dek. – Zaczynałam od bardzo szeroko pojętej ilustracji, tworzyłam rysunki do gazet, wzory na tkaniny, tapety, dziecięce artykuły. Zajmowałam się również plakatem. Od dwóch lat książki wypełniają szczelnie mój kalendarz i tylko od czasu do czasu maluję ilustracje, które trafiają poza literaturę dla najmłodszych. Na Facebooku Maria Dek zamieszczam wszystkie newsy związane z moją pracą jako ilustratorki. – dodaje.

Ilustracje, które rozwijają dziecięcą estetykę

Oglądając jej ilustracje opublikowane w Internecie, mam nieodparte wrażenie, że artystka lubi dzieci. Po rozmowie z nią jestem tego pewna. To co tworzy, nie jest przypadkowe. Jej rysunki wchodzą w świat dziecięcej wyobraźni. Nie są płaskie, nie są równe, nie są cukierkowe. To ręcznie tworzone obrazy. W świecie technologii cyfrowej, która wdziera się także do książek dla dzieci, ręcznie wykonane ilustracje są zjawiskiem niebanalnym.

Uważam, że ilustracja powinna rozwijać, otwierać oczy, a nie odpowiadać na pytanie „jak wygląda opisany w tekście świat?” – dodaje Maria Dek. – Serce mi rośnie, kiedy słyszę, że moje ilustracje stymulują poczucie estetyki najmłodszych. To jest właśnie mój cel. Najzwyczajniej w świecie pragnę zabrać czytelnika na przygodę po świecie, który wyłania się z połączenia moich ilustracji i wrażliwości dziecka po drugiej stronie książki. Regularnie prowadzę warsztaty dla dzieci, w najróżniejszym wieku. Uwielbiam te spotkania. Uczę się wrażliwości dzieci, ich otwartości. Obserwuję, co do nich przemawia, a co je nudzi bądź budzi sprzeciw. Nie wyobrażam sobie tworzenia książek dla najmłodszych bez regularnych spotkań z czytelnikami. Muszę przyznać, że dzieci żywo reagują na moje prace. Często je śmieszą, ciekawią. Nie maluję „ładnych” obrazków, więc te wszystkie dziecięce emocje niezwykle mnie motywują.

Ilustracja wykonana dla portalu Polska Ilustracja dla Dzieci, rys. Maria Dek

Z przedsiębiorcy stała się ilustratorem

Ozdabiała graficznie torby, poduszki, ściany w kawiarniach, przygotowywała napisy do filmów. To były początki. Potem odważyła się na wykonanie serii papierowych ilustracji, które już nie były dodatkiem dla przedmiotów. Gdy wymyśliła, że chciałaby zająć się ilustrowaniem, postanowiła zdawać na akademię do Edynburga. Ogromne wrażenie zrobiły na niej prace tamtejszych studentów. Niesamowite było to, że kilka tygodni po tym, jak zaczęła zbierać swoje pierwsze prace do teczki, spotkała koleżankę z podstawówki. Okazało się, że ona właśnie kończyła Foundation Degree na University of the Arts London i namówiła ją na wyjazd do Londynu. Studia na wyspach dały jej pewność, że znalazła swoją ścieżkę. Nie myślcie, że po skończeniu studiów Maria Dek kiwnęła palcem i wszystko zaczęło się rozkręcać samo. Żeby móc żyć z ilustracji, musiałam przejść naprawdę długą drogę – opowiada. – Pierwszy rok był najtrudniejszy. Więcej czasu spędziłam na wysyłaniu maili z ofertami współpracy, niż na rysowaniu. Z miesiąca na miesiąc było coraz łatwiej, dostawałam coraz ciekawsze zlecenia, z których z czasem mogłam wybierać coraz ciekawsze propozycje. Z przedsiębiorcy stałam się ilustratorem. To wymagało czasu, cierpliwości i pokory – ale było warto!

Po 10 latach wraca na Podlasie

Zatoczyła duże koło po Polsce i Europie. Ostatnio mieszkała w Gdańsku. Po 10 latach wraca na Podlasie. Artystka będzie współpracować z wydawnictwami za pośrednictwem internetu. Pod koniec wiosny przenosimy się z mężem do Białowieży, do trzech malutkich domków z początku XX wieku – opowiada artystka. – Mamy zamiar otworzyć hostel, a z czasem także dom pracy twórczej i małą knajpeczkę. Marzy nam się miejsce, które będzie przystanią dla wszystkich, którzy pragną podziwiać piękno Puszczy, dla tych, którzy nie potrzebują luksusowych warunków, ale docenią autentyzm podlaskiej chaty – zależy nam, żeby zachować pierwotny charakter domków, w których będziemy działać. Teren Puszczy jest niezwykle inspirujący, dlatego też mam zamiar organizować liczne plenery, warsztaty i rezydencje artystyczne. Z drugiej strony chciałabym działać na rzecz nowych sąsiadów – myślę o zajęciach dla dzieci z Białowieży i okolic. Wszystkie informacje o tym miejscu można znaleźć na Facebooku Bialowieza MorzeLas.

Jedna z chat, które przygotowuje dla gości Maria Dek w Białowieży, fot. Maria Dek

W niedzielę 14 maja możecie spotkać się z nią w Białymstoku

Tworzenie dla dzieci jest dla niej wyzwaniem, bo chce, by obrazki dla dzieci miały moc. Jak sama twierdzi, to duża odpowiedzialność. Doskonale wie, że dzieci się nie da oszukać, za to łatwo  je znudzić. Jest mi niezmiernie miło, że „Kiedy będę duży” / „Kiedy będę duża” będzie świętowało premierę w Białymstoku – dodaje. – Przecież na każdej stronie tej książki jest zaklęte moje dzieciństwo, które właśnie tutaj spędziłam. Cieszę się, że mali białostoczanie jako pierwsi będą mogli zobaczyć kawałek mojego świata.

Maria Dek jest autorką ilustracji do wielu książek wydawanych zagranicą. Galerię jej prac znajdziecie także na behance.net. Jej ilustracje są jak pudełko z dziecięcymi skarbami. Stanowią pełne emocji i absurdu zapisy małych i dużych przygód. Ilustratorka sięga po tradycyjne techniki tworzenia. Jest autorką między innymi „En Foret”, „Quand Je Serai Grand”. Jej ilustracje znajdziecie także w kilku polskich książkach: „Czary na białym”, „Paskudki słowiańske”, „Ole! Hiszpania dla dociekliwych”, a także w książce, która będzie miała swoją premierę w Białymstoku – „Kiedy będę duży / Kiedy będę duża”. Ogólnopolska premiera książki  i spotkanie z autorką odbędzie się w niedzielę o godz. 15.00 w Galerii Arsenał  – Elektrownia.

W sobotę i niedzielę – 13 i 14 maja w Białymstoku możecie odwiedzić Festiwal Książki Artystycznej dla Dzieci. Spotkacie tam oprócz Marii Dek innych autorów i ilustratorów i możecie kupić niezwykłe książki w korzystnych cenach. Organizatorem festiwalu jest białostocka Galeria Arsenał. Zmienia się miejsce, w którym w ubiegłych latach odbywał się Festiwal – Galeria Arsenał – Stara Elektrownia na ulicy Elektrycznej 13 w Białymstoku. Pod tym LINKIEM  lub w wydarzeniu na FB Festiwal Książki Artystycznej dla Dzieci 2017 znajdziecie wszystkie szczegóły. Zobaczcie, jak do udziału w Festiwalu zachęca film promocyjny.

Reklama. Partner Portalu Sieńko i Syn - Czytaj więcej

Komentarze