W obliczu rekordowego importu masła z USA i Nowej Zelandii, prezes Grupy Mlekovita Dariusz Sapiński zaapelował do sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi o pilne podjęcie działań ochronnych. Jego zdaniem rosnący napływ taniego tłuszczu mlecznego z zagranicy zagraża stabilności i rentowności polskiego rynku mleczarskiego.
18 września 2025 r. w siedzibie Mlekovity w Wysokiem Mazowieckiem (województwo podlaskie) odbyło się spotkanie z przedstawicielami sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Głównym tematem rozmów były wyzwania, przed którymi stoi polska branża mleczarska. Prezes Dariusz Sapiński przedstawił szereg postulatów, z których najważniejszym jest potrzeba ochrony polskiego rynku przed nadmiernym importem produktów, które są już produkowane w kraju.
Alarmujący wzrost importu i jego konsekwencje
Prezes Sapiński zwrócił szczególną uwagę na lawinowy wzrost importu masła i bezwodnego tłuszczu mlecznego z USA i Nowej Zelandii. W pierwszym półroczu 2025 roku import z tych krajów wzrósł o blisko 7 tys. ton w porównaniu do analogicznego okresu w 2024 roku. Prognozy na drugą połowę roku wskazują na dalszy, dynamiczny wzrost dostaw, co może wywołać silną presję cenową na rynku unijnym.
Według prezesa Mlekovity nadmierny import masła z USA i Nowej Zelandii spowoduje dalszy spadek cen na rynku krajowym, co bezpośrednio przełoży się na obniżenie cen skupu mleka od polskich producentów. Taka sytuacja zagraża opłacalności produkcji i może w dłuższej perspektywie doprowadzić do uzależnienia unijnego rynku od dostawców zewnętrznych.
Postulaty i dalsze działania
Prezes Sapiński zaapelował do Komisji Rolnictwa o monitorowanie sytuacji przez instytucje Unii Europejskiej oraz rozważenie wprowadzenia działań ochronnych, takich jak ograniczenie preferencyjnych kontyngentów i wprowadzenie mechanizmów wsparcia dla unijnych producentów. Zaznaczył, że bez odpowiednich działań polskie mleczarstwo straci swoją konkurencyjność, a lokalni rolnicy stracą źródło dochodu.
Red. PP
