Przekonują białostoczan do diety wege. Wolą współpracować niż konkurować

Fit Cake i Krowarzywa udowadniają, że wegańskie nie znaczy mniej smaczne. Jakością potraw przekonują także grupę klientów tradycjonalistów, że można zmieniać swoje upodobania, eksperymentować, jeść zdrowiej, czuć się lepiej i mieć swój malutki wpływ na poprawę środowiska. Marki zawiązały właśnie nieformalną koalicję działającą na rzecz poprawy nawyków żywieniowych Polaków.

Zdaniem ekspertów rok 2019 w gastronomii stał pod znakiem wege i eco. Jednak nie wszędzie udało się przebić do świadomości społecznej. Dlatego niektóre marki, choć z biznesowego punktu widzenia powinny być dla siebie konkurencją, zawiązują nieformalne koalicje, by promować dietę roślinną, zdrowe żywienie i dbać o swoich klientów – tak jak np. Fit Cake i Krowarzywa – Vegan Burger, dwie sieci franczyzowe liczące się na rynku i mające dużą rzeszę sympatyków.

– Podlasie uchodzi za region eco, nazywane jest Zielonymi Płucami Polski, ale tradycyjne nawyki żywieniowe są tu bardzo silne i nie ma tu zbyt wielu restauracji i lokali stricte wegańskich – ocenia swoje podwórko Rafał Kościuk, współwłaściciel sieci niecukierni Fit Cake, wywodzącej się z Białegostoku, ale posiadającej lokale w całej Polsce. – Staramy się to zmieniać, oferując słodycze bez cukru, bez glutenu, a często także bez laktozy.

Podobne doświadczenia ma Piotr Hilik, który od trzech lat prowadzi w Białymstoku restaurację popularnej wegańskiej sieci Krowarzywa. Przyznaje, że zdecydował się na jej otwarcie właśnie z powodu braku wegetariańskiej oferty na lokalnym rynku.

– Od dawna nie jem mięsa i miałem autentycznie problem z tym, by dostać na mieście wartościowy bezmięsny posiłek – opowiada. – Kiedy otwierałem restaurację, wielu moich znajomych uważało mnie za freaka, bo Białystok pod względem upodobań żywieniowych był bardzo konserwatywny: tylko schabowy i żeberka. Podkreślam był, ponieważ teraz mam już grupę lojalnych klientów, którzy nie zawiedli nawet podczas pandemii. Coraz więcej przychodzi też ludzi, którzy w kwestii diety są tradycjonalistami, ale w postny piątek chcą zjeść coś wege. Niektórzy z nich z czasem się przekonują i stają się częstymi gośćmi w Krowarzywa.

Wege trend dotyczy całego świata i szturmem wszedł do mainstreamu. Zdaniem Edwarda Bergena, analityka z Global Food & Drink Analyst, jest to nie tylko wyraz preferencji żywieniowych konsumentów, ale też przejaw dbałości o środowisko. Dania roślinne potrafią imitować smak mięsa, ale można je zrobić taniej, wydajniej i są zdrowsze. Z tego powodu w najbliższych dekadach produkcja mięsa i jego spożycie będzie spadać, podobnie jak innych artykułów odzwierzęcych: mleka, serów, jajek. Według GUS w 2019 roku zmniejszyło się o ponad 2 proc. Dlatego wyzwaniem dla gastronomii w najbliższych latach będzie przekonanie do roślinnej diety nie tylko zadeklarowanych wegan i wegetarian, ale też mięsożerców gotowych na eksperymenty.

– To znamienne, że najpopularniejszą pozycja w naszym menu są kebaby. Po pierwsze dlatego, że wpisują się w modny street food, a po drugie dlatego, że seitan, z którego są zrobione, przypomina w smaku mięso, czego się nie da powiedzieć np. o kotletach z buraka czy ciecierzycy. Kebaby są do przyjęcia dla początkujących wegetarian, a z czasem decydują się oni na wypróbowanie bardziej wyrafinowanych kompozycji – wyjaśnia Piotr Hilik z Krowarzywa.

O krok dalej idzie Fit Cake, które wyspecjalizowało się w produkcji roślinnych słodyczy, ale także dla tzw. klientów z problemem. Do swoich wyrobów z zasady nie używa cukru, dlatego w niecukierni (jak jest nazywana) chętnie zaopatrują się osoby uprawiające sport czy walczące z nadwagą. Jest też certyfikowanym producentem słodyczy bez glutenu, które mogą spożywać diabetycy, chorzy na celiakię i alergicy.

– Przez niektórych naszych stałych klientów jesteśmy traktowani jak apteka, do której przychodzi się po zdrowe jedzenie: bezglutenowy tort na urodziny, zestaw batoników na tydzień do szkoły – mówi Rafał Kościuk. – Rośnie też grupa klientów, którzy chcą po prostu świadomej jeść i zdrowiej żyć, co oznacza, że odpowiadamy na szersze zapotrzebowanie.

Obydwie marki starają się o tych samych klientów i mają podobne cele. Promują świadome odżywianie, hołdują zasadzie „zero waste”, angażują się w proekologiczne akcje. Działają też w nurcie „fair trade”. Wspierają lokalnych producentów, np. pieczywo dla Krowarzywa zawsze wypiekane jest przez miejscową piekarnię, Fit Cake zaopatruje się u lokalnych dostawców owoców. Funkcjonują na rynku od wielu lat, mają już ugruntowaną pozycję, ale są ciągle na tzw. wzrostowej fali. Pod szyldem Fit Cake działa 14 lokali, Krowarzywo posiada 16 restauracji.

– Uznaliśmy, że nie konkurując, ale wspierając się, osiągniemy więcej. Chodzi nie tylko o zysk, ale też o propagowanie zdrowej diety, przekonywanie ludzi, że jedzenie ma znaczenie, codzienny jadłospis wpływa zaś na to, jak się będziemy czuli i jaką będziemy mieć kondycję za kilka lat – Rafał Kościuk jest przekonany, że koalicje firm, które działają także z ideologicznych pobudek ma sens.

Podobnego zdania jest przedstawiciel Krowarzywa.

– Od początku robimy swoje. Pokazujemy, że fast food, znaczy szybkie jedzenie, ale może być też bardzo wartościowe i zdrowe. Po drodze jest nam ze wszystkimi którzy mają podobne podejście do jedzenia, ekologii i środowiska – dodaje Marcin Suski, manager ds. sieci w Krowarzywa.

Red. PP, fot. mat. pras.

Komentarze