Mojsak: „Wyniki badań wskazują na drogę moich przodków z Afryki do Białegostoku”

Wojciech Mojsak, fot. Monika Woroniecka

Moja pra-prababka „upadła w miłość”, jak sugestywnie mówią Anglicy i był to prawdopodobnie niezbyt przyjemny upadek. Przypuszczam, że szybko zdała sobie sprawę, że nie ma w tej historii szans na happy end i uciekła do Białegostoku. Była córką ubogiego skrzypka z Załuk, któremu car za służbę w swoim wojsku nadał na własność kawałek ziemi. Jak mówi rodzinna legenda, mój pra-pra-pradziadek 5 lat szedł do wojska pieszo, 5 lat służył i 5 lat wracał. Z urywków wspomnień Henryka Mojsaka – mojego dziadka – trudno odtworzyć szczegóły tej miłosnej historii, ale mogło być tak:

Ojciec Teresy (bo tak owa pra-prababka miała na imię) od kilku, a może kilkunastu lat bronił gdzieś granic carskiego imperium, a ona wraz z matką i być może z rodzeństwem biedowała w Załukach. Żołd szeregowego wynosił wówczas 2,70 rubla rocznie1 ale opcja przelewu natychmiastowego nie była jeszcze dostępna i zapewne dotarł w okolice Białegostoku dopiero wraz ze swym właścicielem. We wsi nie było pracy dla młodej dziewczyny więc poszła na służbę do miejscowego ziemianina. Zakładam, że w wieku ok. 20 lat została (jak powiedziała moja babcia) „przetasowana przez jakiegoś hrabiego” i w 1890 roku urodziła syna – Józefa Mojsaka. W Królowym Moście znajdował się majątek ziemski, a potem zakłady włókiennicze Sakowiczów. Do majątku należały również Załuki. W w/w czasie zarządzał nim Jakub Sakowicz (ale w 1890 roku miał już 80 lat więc wątpliwe by chodziło o niego). Wg. mojego ojca ów „hrabia” mógł się nazywać Januszewski. Inna wersja historii mówi, że był to inżynier pracujący w zakładach włókienniczych należących do majątku.

Ponoć ów przodek był zdecydowany wziąć swojego potomka na wychowanie, a nawet wywierał nacisk na swą nieszczęsną kochankę by oddała mu syna, ale o małżeństwie z Teresą nie było mowy. Jej jedynymi atutami były młodość i uroda, a to było za mało. Trudno mi sobie wyobrazić dylematy z jakimi musiała się dziewczyna mierzyć: z jednej strony odium, jakie nieuchronnie musiało na nią spaść, gdyby wróciła do Załuk. Z drugiej wybór między niepewnym losem syna jeśli zostanie z nią, a rozłąką z dzieckiem, dającą mu jednak szansę na lepszy los.

Postanowiła uciec do wielkiego miasta by tam wziąć się za bary z losem. Trafiła do białostockich Chanajek – egzotycznej dzielnicy bandytów, prostytutek, biznesmenów i biedaków3. Na ulicy Młynowej, po której do dziś błąka się duch tamtych czasów, wynajęła pokoik od jakiegoś żydowskiego właściciela i znalazła zatrudnienie w jednym z kilkuset białostockich zakładów włókienniczych. Jak żyła, czy jeszcze się z kimś związała, czy poza pracą i obowiązkami matki miała czas na jakieś inne życie? Tego nie wiem i prawdopodobnie już się nie dowiem. Zostawię ją zatem w tym gorącym przedrewolucyjnym okresie i wrócę do Załuk.

Właściwie jedyną wskazówką, że to stamtąd mogą pochodzić nasi przodkowie, jest wspomnienie mojego dziadka. Ale i on nie miał pewności jakiego wyznania oryginalnie byli nasi przodkowie. W Załukach żyli (i żyją nadal) Mojsakowie zarówno prawosławni jak i katolicy. Grobu Teresy nie udało mi się odnaleźć. Jej syn (a mój pradziadek) był katolikiem, więc zapewne i ona uważała się za katoliczkę. Ale trudno z tego wnioskować co było wcześniej: Załuki pierwotnie należały do Chodkiewiczów, którzy nie złożyli przysięgi na wierność Koronie i królowi, przez co ich dobra pozostały w granicach Wielkiego Księstwa Litewskiego.5 W 1598 roku dobra Chodkiewiczów przeszły we władanie Krzysztofa Radziwiłła Pioruna – obrońcy dysydentów i innowierców, stojącego na straży wolności religijnej. W 1773 roku w pobliskim Gródku znajdowała się cerkiew unicka. Do gródeckiej parafii należały również Załuki. Co było przed unią? Przebieg granic i gwara, którą do dziś posługują się mieszkańcy wskazują, że były to ziemie ruskie, a więc związane z chrześcijaństwem wschodnim, ale to tylko moje domniemania. W którymś momencie dziejów (może po przejęciu majątku Królowy Most wraz z Załukami przez ród Sakowiczów i wybudowaniu katolickiej świątyni) część Mojsaków przeszła na katolicyzm. A może był to skutek napływu osadników z zachodu i mieszania się z ludnością miejscową.

Wraz z moim najmłodszym bratem mieliśmy w dzieciństwie nadzieję, że nazwisko jasno wskazuje na nasze żydowskie pochodzenie. Chyba byliśmy jednak w błędzie. Wśród kilkuset jego nosicieli większość mieszka dziś w Białymstoku oraz we wsiach i miasteczkach położonych na wschód od niego. Najbardziej prawdopodobna wydaje mi się wersja, że biblijny Mojżesz trafił do greki jako Moyses lub Moses, następnie stał się prawosławnym Mojsiejem, a wreszcie przez kolejne zniekształcenia, uproszczenia lub celowe tworzenie różnych wariantów nazwiska – podlaskim Mojsakiem.4

Szukając źródeł wiadomości na temat swoich korzeni i historii regionu, trafiłem na Genographic Project – inicjatywę badawczą National Geographic Society służącą analizie historycznych wzorców DNA mieszkańców całej Ziemi. Wysłałem próbkę i po kilku miesiącach oczekiwania otrzymałem wyniki badań wskazujące na drogę moich przodków z Afryki do Białegostoku. Nie ma tu miejsca na dokładny opis wyników tych badań (choć dłuższy esej na temat mojego poczucia tożsamości, zawierający również te wyniki, rodzi się w bólach od kilku miesięcy). Podaję więc w skrócie miejsca, gdzie zamieszkiwali ludzie o zbliżonym do mojego komponencie kodu genetycznego:

1) ostatnie 35 000 lat – wschodnia Europa. (Wygląda na to, że jestem „genetycznie tutejszy” od dłuższego czasu. Moje DNA jest zbieżne w jakimś stopniu z czterema grupami: Europejczycy wschodni – 90%, Finowie i Ludy Syberyjskie – 5 %, Mieszkańcy Wielkiej Brytanii i Irlandii – 2%, Diaspora żydowska – 2%),
2) ok 41 000 – 55 000 lat temu – zachodnia Azja,
3) ok 60 000 lat temu – zachodnia Afryka lub Azja,
4) ok 70 000 – 80 000 lat temu – zachodnia Afryka,
5) wcześniej – Afryka.

Czy ta wiedza przybliża mnie w jakimś stopniu do odpowiedzi na pytanie „kim jestem?”. Nie sądzę. Badania genetyczne opowiadają historię „patriarchalną” – po mieczu. A zatem moją, mojego ojca, jego ojca itd. Moja mama trafiła do Białegostoku z Gdańska, ale pochodzi z północnego Mazowsza (z okolic Przasnysza). Babcia ze strony ojca jest Warszawianką (tam też zresztą wychowywał się mój tata). Moje poczucie „tutejszości” jest zatem całkowicie subiektywne i niezależne od historii rodziny. Ale to, że opowiedziałem historię pra-prababki Teresy, i że to ta gałąź mojego drzewa genealogicznego przyciąga moją uwagę, jasno świadczy że w głębi duszy jestem po prostu stąd. Niezależnie od przynależności narodowej, religijnej czy innej. W pierwszej kolejności czuję się Podlasiakiem.

Dział Felietony wspiera Partner Sieńko i Syn Sp. z o.o. Autoryzowany Dealer Volkswagen. Przeczytaj kolejny na  http://przedsiebiorczepodlasie.pl/felietony/  Zdjęcia: Monika Woroniecka – fotografia biznesowa

Źródła:
1. Informacja o żołdzie pochodzi z https://dobroni.pl/n/szkolenie-zolnierzy/15354
2. Żydzi w Białymstoku – http://www.sztetl.org.pl/pl/article/bialystok/5,historia/?action=view
3. Chanajki http://www.wspolczesna.pl/wiadomosci/bialystok/art/5843697,chanajki-bialystok-egzotyczna-dzielnica-bandytow-prostytutek-biznesmenow-i-biedakow-foto-wideo,id,t.html
4. Geneza nazwiska Mojsak wg. portalu – http://mowia.pl
5. Ta i kolejne informacje – Izabela Szymańska “Dzieje majątku Janopol v Królowy Most”.

 

Komentarze