W sercu Podlasia istnieje Wioska Mnicha. Stworzona przez Mnicha [ZDJĘCIA]

Wioska Mnicha

To nie żart, ponieważ Wioskę zbudował faktycznie Mnich – Krzysztof Mnich. To bajeczne miejsce, położone pośród lasów i nieskazitelnej przyrody, wraz z muzeum siekier tworzy idealną przestrzeń na ucieczkę od miejskiego zgiełku, a jednocześnie jest nietuzinkowym pomysłem na rodzinną czy firmową imprezę, weekendowy wypad czy dłuższy wypoczynek. Sielska atmosfera, niepowtarzalny mikroklimat i życzliwość gospodarzy sprawiają, że tu chce się po prostu wracać kolejny raz. Gospodarz miejsce to tworzył sam, przez kilka lat. Wyszukiwał i kupował stare narzędzia, elementy budowlane do rewitalizacji istniejących obiektów i postawienia nowych. I tak powstała magiczna wręcz strefa, gdzie można cofnąć się w czasie, zapomnieć o codziennym biegu, smartfonach, komputerach i utrapieniach, wyciszyć się i nabrać sił na łonie natury.

Wojtówce, niewielka wieś w województwie podlaskim, położona w powiecie monieckim, w gminie Knyszyn, przynależąca do słynnej parafii pw. św. Anny w Kalinówce Kościelnej, która ma ponad 500-letnią tradycję – to tędy wiódł szlak na Litwę, którym podróżował król Zygmunt August.

Miejscowość dzieli niespełna 40 kilometrów od Białegostoku, to niewiele ponad pół godziny drogi samochodem ze stolicy Podlasia. Tu czas jakby się zatrzymał. Nikt nie pędzi, spokój i cisza pośród zieleni. W takim miejscu wychowywał się Krzysztof, dziś przedsiębiorca, prowadzący działalność w stolicy województwa. W Wojtówcach mieszka jego mama.

Za życia tata Krzysztofa kupował okoliczne ziemie, z czego uzbierało się łącznie kilkadziesiąt hektarów. Nieruchomości Krzysztof przejął w ramach darowizny w 2006 r.

– Na tym terenie było sporo starych budynków, niszczejących, duże powierzchnie porośnięte drzewami, krzewami, chwastami. Chciałem to uporządkować – opowiada Krzysztof Mnich. – Zacząłem od działki znajdującej się w centrum wsi. Początkowo wszystko zmierzało w kierunku rozebrania stojącego tam domku, ale okazało się, że ten jest całkiem zdrowy. Naprawiłem go, właściwie może być teraz użytkowany.

Gdy Krzysztof dowiedział się, że w drodze jest trzeci syn, Władysław, pomyślał, że skoro udało się odnowić jeden budynek, to może warto zająć się terenem, gdzie też był dom, stodoła i chlewek. Tak, by nie rozsypały się do końca.

– To była taka nagła myśl, jak olśnienie, żeby coś z tym zrobić. Ale wtedy jeszcze nie miałem koncepcji „Wioski” – uśmiecha się nasz rozmówca.

Teren, o którym mowa, to 5 hektarów – 1,5 ha lasu, ponad 2 ha ziemi, reszta to łąki.

– Powoli zacząłem porządkowanie, naprawy. Pamiętam, jak Ursusem C-360 przyjeżdżał tata, zaciekawiony, co ja tam wyprawiam. A ja tylko w wolnym czasie doprowadzałem działkę do ładu – wspomina Krzysztof.

W 2018 roku traf chciał, że gospodarz gdzieś wypatrzył, że na sprzedaż jest stara dachówka z pałacu spod Krakowa. Kupił ją. Potem było drewno z Krynek – 13 metrów sześciennych starych, pięknych dyli, następnie kolejna dachówka, cegła itd.

– Wreszcie urodził się syn. Zobaczyłem, że całkiem sporo tych różnorakich materiałów nazbierałem, pobudowałem więc drewutnię, z której ostatecznie powstała sauna i w końcu zaświtało w głowie, że skoro już tyle udało się zrobić, to postawię kolejny krok. Tak właśnie zaczęła powstawać Wioska Mnicha – mówi nasz rozmówca. – Materiały wtedy były wyjątkowo tanie, więc plan zaczął nabierać rozpędu. Poważnie wziąłem się za remonty, z wigorem.

Ciekawa jest sama geneza nazwy. Jeden człon, wiadomo – od nazwiska. A wioska?

– No właśnie, skoro już było kilka budynków, to tak skojarzyło mi się z wioską. Pomyślałem, że powinien stanąć młyn, stolarnia, kuźnia. W międzyczasie sporo nazbierałem narzędzi stolarskich czy kowalskich i już planuję wyeksponowanie ich właśnie w „stolarni” i kuźni” – zapowiada Mnich.

Wioska Mnicha gości przyjmuje od ponad roku, w formie agroturystyki.

– Za dużo pracy włożyłem w nią, by tylko cieszyła moje i rodziny oczy. Pomyślałem, że przecież może być to świetne miejsce na agroturystykę. I wypaliło. Można przyjechać, przenocować, skorzystać z ogniska, grilla, sauny, zobaczyć muzeum siekier – jedyne takie w regionie, z setkami eksponatów, których nie zobaczycie nigdzie indziej – zachęca Krzysztof Mnich. – Zapraszam osoby indywidualne, rodziny z dziećmi, ale i choćby firmy, które chciałyby zorganizować spotkanie integracyjne dla pracowników. Jesteśmy otwarci na organizację też takich wydarzeń, jak komunie bądź chrzciny.

Wioskę Mnicha znajdziemy łatwo w internecie pod adresem www.wioskamnicha.pl i na Facebooku: www.facebook.com/wioskamnicha. Tam też zamieszczone są wszelkie dane kontaktowe wraz z mapą dojazdu.

Dziś Wioska Mnicha jednocześnie może gościć do 40 osób. Na posesji znajdują się domki, wyposażone we wspólną kuchnię, w której są wszelkie niezbędne naczynia do przygotowywania posiłków. Pokoje – od jedno- do kilkuosobowych. Standard lepszy niż poprawny – nawet najbardziej wymagający goście będą z rozrzewnieniem wspominać spędzony tam czas. To prawdziwe 5 gwiazdek w regionalnej agroturystyce.

Wioska Mnicha to piękne miejsce, z duszą, stworzone z sercem. Ba, na środku placu przed budynkiem głównym znajduje się kamień „serce” z dwiema żyłami w środku, o wadze kilku ton – znaleziony na polu, które było uprawiane przez kilkadziesiąt lat przez tatę Krzysztofa.

Można tu przyjechać i latem, i zimą. Pora roku nie ma znaczenia. Na odwiedzających czekają sauna na 8 do 10 osób, bania, beczka do morsowania, miejsce na ognisko, kuchnia błotna, domek dla dzieci zbudowany na maszynie do młócenia zboża, plac zabaw z huśtawkami, domek imprezowy ze stolikiem barowym stworzonym z maski Ursusa C-4011, ogród, można korzystać z dostępnych rowerów. Oczywiście są miejsca parkingowe dla przyjezdnych, w tym dla autokarów.

– Sporo osób odwiedza nas po to, by obejrzeć te pomieszczenia, które mamy w Wiosce Mnicha. Nie sądziłem, że tak będzie, iż ktoś zechce oglądać te rozmaite elementy, nad którymi przez kilka lat pracowałem, które też wyszukiwałem i kupowałem, jak choćby 100-letnie narty. To bardzo budujące, bo teraz wiem, że było warto – tłumaczy Krzysztof. – Wszystko oparte jest o stare rzeczy i – jak się okazuje – ludzi to fascynuje – ocenia gospodarz.

Właściciel jest też otwarty na wycieczki szkolne.

– Mamy mnóstwo telefonów z pytaniami ze szkół i przedszkoli. Takie zorganizowane grupy już u nas były i dzieciaki były zachwycone, największą furorę robi muzeum siekier – śmieje się Krzysztof.

W najbliższych miesiącach Mnich zamierza zakończyć realizację stolarni, kuźni i narzędziowni, w muzeum siekier zawiesza ostatnie zdobyte eksponaty, w dalszej perspektywie ma stanąć też wspomniany wcześniej młyn.

Krzysztof obiecuje, że w razie zainteresowania jego obiektem, chętnie na miejscu – mimo natłoku zawodowych obowiązków – poopowiada o zgromadzonych eksponatach.

Pytania? Wybierzcie się do Wioski Mnicha i zobaczcie ją na własne oczy!

Kontakt:

  • Wojtówce 46 kolonia
  • 19-120 Knyszyn
  • tel. 698 335 479
  • e-mail: kontakt@wioskamnicha.pl
  • www.wioskamnicha.pl

Autor tekstu: Piotr Walczak

Komentarze